Dwór Augusta Cieszkowskiego znajduje się w Wierzenicy, na krawędzi doliny Głównej, na wysoczyznowym cyplu między bocznymi dolinkami z bezimiennymi strumykami. Jego powstanie datowane jest na drugą ćwierć XIX w. Najprawdopodobniej wzniesiony na polecenie Augusta Cieszkowskiego po zakupie Wierzenicy 2 lipca 1842 roku. Jest to budynek parterowy posadowiony równolegle do doliny i rzeki. Po środku obu fasad znajdują się piętrowe ryzality z trójkątnymi przyczółkami. Dach dwuspadowy z naczółkami. Wejście główne od strony północno-zachodniej. Przeciwległe wychodziło na stronę doliny. W czasach Cieszkowskiego przed dworem był okrągły lub owalny Przed dworem dwa kasztanowce, większy o obwodzie 365 cm ma konary opasane żelazną klamrą. Dwór był dla Augusta Cieszkowskiego jego TUSCULUM czyli wiejskim schronieniem nadającym się do spokojnej pracy. Takimi jawi się choćby we wspominających pobyt listach Zygmunta Krasińskiego listy te, ponad 300, były w wierzenickim archiwum. Pod koniec życia Augusta Cieszkowskiego i po jego śmierci wraz z innymi zbiorami: biblioteka, starożytności, obrazy starszej szkoły włoskiej, rzeźby Teofila Lenartowicza i portrety rodzinne w tym Augusta Cieszkowskiego pędzla Władysława Bakałowicza, pozostawały pod opieką uczestnika powstania styczniowego, sybiraka nazywanego panem Piotrem. Za życia Augusta Cieszkowskiego jego zbiorami bibliotecznymi (w całości trafiły do Wierzenicy po jego śmierci), ocenianymi na 40 000 tomów opiekowali się kolejno bibliotekarze - przyjaciele z czasów studiów, Niemcy, Gottlieb Brade, Karol Lehmann. Niewątpliwie najbardziej znanym gościem wierzenickiego dworu u Augusta Cieszkowskiego był jego bliski przyjaciel i powiernik hrabia Zygmunt Krasiński z Opinogóry, ostatni z trzech wieszczy epoki romantyzmu. Pierwszy raz zawitał on do wierzenickiego dworu 14 VIII 1843 roku, swoim powozem „Nieśmiertelny” (linia kolejowa przy której leży najbliższa stacja kolejowa w Kobylnicy została oddana do użytku dopiero 26 V 1872 roku) nie zastał gospodarza, który musiał wyjechać. Sama posiadłość przyjaciela musiała wywrzeć na nim ogromne wrażenie, skoro w liście z 25 VIII 1843 r. pisał Śni mi się Wierzenica teraz, jak Nicea dawniej - wyrywam się ku niej - wyciągam ramiona - gdy odjeżdżać będę, wezmę trochę piasku jej na pamiątkę. Po następnej wizycie w dniach 15-24 X 1843 r. pisze Wyjechałem z Wierzenicy tak, jak niegdyś wyjeżdżałem z miejsc, gdzie mi dobrze, błękitno było - t. j. ze wstrętem do jazdy dalszej i ze łzami w oczach! Pewno, gdybym tylko mógł, byłbym jeszcze z dzień się został. W liście po czwartym pobycie, w dniach 24 -26 X 1844 r., z pobliskich Pobiedzisk napisał Trzy dni błogie, trzy dnia dobre, trzy dni błękitne przeżyliśmy razem. .... Tęskno mi do Wierzenicy.
Do dziś śladem po jego wizytach jest nazwa „Wzgórze Krasińskiego”, używana w odniesieniu do leżącego za rzeką naprzeciw dworu wzgórza. Niektórzy biegnącą przez nie drogę nazywają „Aleją Filozofów”. Tam obaj wielokrotnie spacerowali. Inni z gości to między innymi członkowie zarządu Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, którzy tu w Wierzenicy, w siedzibie trzykrotnego prezesa odbywali niektóre posiedzenia. Dwór był też miejscem powstania jednego z pierwszych w Wielkopolsce kółek rolniczych 26 V 1867 r. W późniejszym okresie była tu prawnuczka Maryli Wereszczakówny Janina Żółtowska z mężem, jednym z biografów Augusta Cieszkowskiego, Adamem. Tadeusz Gustaw Jackowski syn patrona kółek rolniczych Maksymiliana, Bernard Chrzanowski, zasłużony dla wielkopolskiego skautingu, historyk Uniwersytetu Poznańskiego Teodor Tyc. Tak uwiecznili to w swoich zapiskach: Jest to może jedyny zakątek w Poznańskiem, który przemawia do wyobraźni i do uczucia. Niemczyzna, która tak wszechwładnie ten kraj zalała, wcisnęła się tu zaledwie nieśmiało na folwark. Dwór i wieś pozostały proste, polskie, archaiczne. Dom biały, długi, niski, w cieniu kasztanów, z przeciwnej strony zakończony pochyłością zarośniętą dzikimi krzakami. U stóp pochyłości ogród warzywny zakończony olchami, rowem i łąką. [...] Wprost od dworu, na wzniesieniu kościół, którego linia, według pana Gugi, jest równią doskonałą... Chodziliśmy parę razy na pole, żeby tej linii się przypatrzyć. Kościół jest szary, drewniany, a cały jego urok polega na załamaniach gontowego dachu. [...] Wierzenica jest ślicznie położona na stoku góry, nad łąkami i rzeczką, a po przeciwległej stronie wznoszą się na pagórkach lasy o wspaniałych sosnach. Wierzenica posiada sielską rozmaitość krajobrazu, staw i młyn turkoczący pod lasem, stare topole rosnące rzędem nad rzeką, ale przede wszystkim falistość gruntu, owe zagłębienia i kotlinki, które urozmaicają drogi leśne (Janina z Puttkamerów Żółtowska). Krajobraz cichy, lesisty, sielski, pełen rzeczek i krzewów: sad stary, gęsty, zapuszczony, dworek biały, skromny. Przy małym kościółku drewnianym wśród kwiatów płyta grobowa Augusta Cieszkowskiego. Nie mógł leżeć gdzie indziej – autor „Ojcze-nasza”. To miejsce jak stworzone dla niego (Teodor Tyc).
Uchowała się za swą urodą i ciszą, na uboczu od głównych dróg, lasem na pół osłonięta, tuż pod Poznaniem, [...] nad szybką, rwącą rzeczką Główną. Są w Wierzenicy pola orne i lasy, polany i gaje, równiny zbożem a wzgórza sosnami okryte; przy drogach to same białe brzozy, lub czarne świerki, , to cieniste kasztany lub świeżością liści wonne orzechy; są chłodne leśne uroczyska, stawy z białymi liljami i krzyczącem ptactwem, terkoczący młyn wodny, kwieciste łąki ze stuletnimi dębami, ciche jary z krzakami bladych polnych róż i spiewami słowików; to bażant z pod stóp ci się wzniesie, to sarna gałęźmi zaszeleści. Ludzie też dawno już sobie to krasy pełne miejsce umiłowali i pozostali mu od tysięcy lat wiernymi (Bernard Chrzanowski). Tadeusz Gustaw Jackowski wspomina z pobytu w Wierzenicy, że gdy zapytał Augusta - syna o to czy król pruski proponował jego Ojcu tekę ministra finansów, ten przytoczył słowa Ojca Dobrze, że nie zaproponował mi teki ministra oświaty, bo nie byłbym mógł jej odmówić, byłaby to szansa na polepszenie praw ludności polskiej w dziedzinie oświaty. Po wygaśnięciu rodu Cieszkowskich, śmierci Augusta Cieszkowskiego juniora, dużo czasu spędziła w Wierzenicy porządkując dokumenty i zbiory, hrabina Róża z Potockich Raczyńska (był on w tym czasie własnością jej syna Edwarda). Miało to w sobie coś z symbolu, Róża Raczyńska z Rogalina, matka Edwarda Raczyńskiego późniejszego prezydenta na wychodźstwie była zarazem wdową po Władysławie Krasińskim, synu Zygmunta, 6-krotnego gościa w Wierzenicy. Gościła tu też wybitna poetka Kazimiera Iłłakowiczówna. Uwieczniła ona Wierzenicę w tomikach „Trazymeński zając”, „Liście i posągi”. Fragment „Pani Wenus” ilustruje wygląd dworu i okolicy w okresie międzywojennym Dworek obrastał szlachetną winoroślą, ocieniał się lipą i kasztanem, łopotały na nim setki par gołębich skrzydeł, hoże Wielkopolanki o spokojnym wejrzeniu wycierały z kurzu cenne mahonie i rzadkie porcelany, a majordonus Wojciech Jędroszyk z dumą oprowadzał przyjezdnych gości po świecącej posadzce od obrazu do obrazu, wymieniając bezbłędnie imiona Murilla, Zurbana i Domenichina. Fragment „Pochwała Wierzenicy” ukazuje zauroczenie wsią a zarazem potrzebę jej docenienia
O Wierzenico, z szlachetności rysów
całaś jest warta pędzla i opisu,
z płodności gleby, z łąk zielonej krasy,
z wysokopiennej twych urody lasów,
z bystrości rzek twych, rozległości stawów całaś
jest godna pochwały, i sławy.
Kolejny fragment „Pani Wenus” znakomicie podsumowuje wojenne losy dworku; Przez dworek w Wierzenicy przesunęli się falami różnojęzyczni goście, aż dostał się we władanie gości najbardziej natrętnych i nieproszonych w czasie ostatniej wojny. Benedetto Croce, Paul Cazin i wielu innych nie przeczuwali wchodząc w te progi, że rychło nie zostanie ani jednego obrazu mistrzów, ani jednego wypieszczonego, wypolerowanego mebla pod tym obsadzonym przez gołębie gościnnym dachem. Zainteresowanie Wierzenicą, pobytem w niej Z. Krasińskiego spotykamy też u współczesnego poety poznańskiego Jerzego Grupińskiego. W tomiku „Imię Twoje” jest wiersz ‘Wierzenica - żywy do umarłej”.
Chociaż
tak pomniejszona do ciała
nie zmylisz mnie ani siebie przecież
Przed czasem uniosę
ukryję cię we wzgórzu Wierzenicy
z sosnami Żalnika
omiatającymi horyzont
z oczyma zatrzymanymi
na promieniejącej dolinie
Znów brzemienną wypełnioną
wszystkimi ziarnami urodzaju.
A w tomiku „Album Wielkopolski” wiersz „Krasiński”
Właśnie tu nad strugą
w czuleści przy młynie
chociaż skręcił kark
nieśmiertelny kocz hrabiego
wiernie dotąd noszący
po traktach Europy
i po polskich błotach
stąd jednak najbliżej do Raju [ ... ]
Ciemne - się rozjaśni
jak twarz Augusta przy świecach
i rękopis jego pulsujący
mistycznym światłem mroku.
Po wojnie we dworze mieściły się pomieszczenia biurowe i mieszkania pracowników specjalizującego się w hodowli i selekcji (kilka zmian nazwy) państwowego zakładu rolniczego. W okresie po przemianach ustrojowych dwór odzyskali spadkobiercy, córki Edwarda Raczyńskiego. Ze zbiorów, w PTPN i innych instytucjach, ocalała tylko niewielka część, a z wyposażenia pozostał tylko piec. W dolinie koło dworu niewielki sztuczny pagórek, na jego zboczu rośnie okazały - 430 cm obwodu, okrajkowy, dąb szypułkowy. Według pani Marii Stoińskiej w czasie wojny był tu mały schron, wcześniej lodownia, w zboczu widać dziś niewielkie wgłębienie. Obok pozostałości po niewielkim stawie. Czy pagórek i staw były elementami romantycznego parku? Trudno dziś powiedzieć. Na zboczach dolinki, u wylotu której był staw w czasach Cieszkowskich znajdował się dworski ogród ze szklarnią i bażanciarnią, domem ogrodnika. Od października 1998 r. do czerwca 2000 r. działała we dworze prywatna szkoła podstawowa i LO. Pod koniec 2008 roku zespół dworsko parkowy od córek Prezydenta Raczyńskiego kupił anonimowy nabywca. Nowy właściciel pragnie w najbliższych latach przeprowadzić generalny remont dworu, przywrócić miejscu dawny blask oraz pielęgnować historię dworu i dawne tradycje.